Apogeum emocji w Strzałkowie. Mecz na szczycie dla Hagardu.

Po emocjonującym spotkaniu we własnej hali, nad liderem II Ligi Piłki Ręcznej LKS OSiR Komprachcice, po rzutach karnych triumfował UKS Hagard Strzałkowo.

Mecz pierwszej i drugiej drużyny w ligowej tabeli zapowiadał się na ciekawe starcie i tak też było. Pierwsza połowa należała jednak do gości, którzy byli bardzo skuteczni pod bramką rywali. Hagard z kolei mimo, że sytuacje stwarzał, to jednak nie zamieniał ich na punkty. Trener Maciej Leżała już w pierwszych minutach podjął duże ryzyko grając w ataku bez bramkarza.

Taka decyzja ostatecznie nie była opłacalna, ponieważ rywale kilka razy punktowali rzucając piłkę do pustej bramki. Wyraz swojemu niezadowoleniu z tej sytuacji dali nawet strzałkowscy kibice. Miejscowi grali nerwowo i niedokładnie. Zespół z Komprachcic przez niemal całą pierwszą połowę miał bezpieczne prowadzenie, a na przerwę schodził z wynikiem 14:11.

Po zmianie stron sytuacja się zmieniła. Hagard zaczął skutecznie odrabiać straty. Sygnał do ataku dwoma trafieniami dał Gracjan Kryszczak, a zaraz potem nie do zatrzymania był Jarosław Rogalski. W 42 minucie przeciwnicy prowadzili już tylko jedną bramką 19:18. Wówczas z czerwoną kartką boisko opuścić musiał Dominik Nawrocki. Co ciekawe zaraz potem punkt na remis do pustej bramki, z własnej połowy rzucił Marcin Przyszlak.

W 53 minucie nasza drużyna prowadziła 25:24, a gości po rzucie Daniela Góreckiego uratował słupek. Końcówka była szalona. Strzałkowanie dwa razy musieli radzić sobie bez wykluczanego z gry na dwie minuty Łukasza Wołowicza. W decydujących momentach zespół w grze utrzymywał świetnie interweniujący Hubert Rogalski. Hagard mógł zgarnąć pełną pulę, jednak nie wykorzystał swoich szans na powiększenie przewagi.

W 58 minucie Komprachcice wyrównały do stanu 27:27. W samej końcówce to rywale mieli piłkę i atakowali na bramkę naszych zawodników. Hagard skutecznie się jednak wybronił, choć na kilka sekund przed końcem meczu przeciwnicy domagali się jeszcze rzutu karnego. W całym spotkaniu często uciekali się oni do zachować znanych raczej z piłki nożnej, nie ręcznej, kiedy „aktorsko” padali na parkiet domagając się kar dla swoich rywali.

Ostatecznie o wygranej musiały rozstrzygać rzuty karne. W nich rywale pomylili się jeden raz, uderzając w słupek. Gospodarze byli skuteczni do bólu i to oni cieszyli się z wygranej 5:4. Za tydzień na wyjeździe Hagard zagra z SMS AZS UZ Zielona Góra.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *