Szukaj
Close this search box.
Szukaj
Close this search box.

Mieszkańcy protestują. Czy musiało dojść do tragedii?

Mieszkańcy Łukomia  w gminie Zagórów nie czują się bezpiecznie. W geście protestu około 80 osób wyszło wczoraj na drogę domagając się przebudowy skrzyżowania, na którym w ostatnim czasie doszło do dwóch groźnych wypadków.

O tym, że skrzyżowanie w Łukomiu jest bardzo niebezpieczne i często dochodzi na nim do różnego rodzaju wypadków, czy kolizji wiadomo od dawna. Od dawna też mieszkańcy zabiegali w starostwie, które administruje tymi drogami, by coś w tej kwestii zrobić. Pomimo próśb, interpelacji radnych gminnych i powiatowych, sprawa stała w miejscu. Do teraz. Szkoda tylko, że aby tak się stało musiało dojść do tragedii.

Dlaczego dopiero teraz?

Choć problem skrzyżowania w Łukomiu znany jest samorządowcom gminy Zagórów i powiatu słupeckiego od lat, dopiero ostatnio dyskusja na ten temat nabrała tempa. Stało się tak w wyniku wypadku, do którego doszło tam 5 lipca. 33- letnia Kamila Kierzek, która przyjechała na weekend do rodziców została potrącona na skuterze, w wyniku czego z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala. Sprawcą wypadku był 20- letni kierowca z powiatu pleszewskiego, który nie ustąpił pierwszeństwa kobiecie. Zdaniem mieszkańców Łukomia do takich sytuacji dochodzi w tym miejscu bardzo często. – Kierowcy nie zwracają uwagi na znaki i dosłownie przelatują przez to skrzyżowanie stwarzając bardzo duże zagrożenie – tłumaczą. Po wypadku Kamili Kierzek nareszcie coś drgnęło. Z inicjatywy radnego Grzegorza Skąpskiego doszło m.in. do spotkania burmistrza Zagórowa ze starostą, przewodniczącym Rady Miejskiej Zagórowa i sołtysa. Kilka dni później z udziałem specjalnej komisji przeprowadzono także oględziny skrzyżowania. Ustalono wtedy, że problem dotyczy głównie drogi od strony Gizałek  do Zagórowa, gdzie ustawiony był znak „ustąp pierwszeństwa przejazdu”. Natomiast z drugiej strony skrzyżowania, gdzie stał znak „stop”, do groźnych sytuacji raczej nie dochodziło. Dodatkowo zwrócono uwagę na uskok i wybrzuszenie jezdni, które znajduje się na skrzyżowaniu właśnie od strony Gizałek. Członkowie komisji zdecydowali, że z obu stron ustawione zostaną specjalne znaki „stop” z podświetleniem pulsacyjnym, zapalającym się gdy samochód będzie zbliżał się do skrzyżowania. Niestety, zanim cokolwiek zostało zrobione doszło do kolejnej tragedii. W niedzielę, 26 lipca na tym samym skrzyżowaniu zderzyły się dwa samochody osobowe. Kierujący Oplem mieszkaniec powiatu słupeckiego jadąc drogą podporządkowaną nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu kierującemu Skodą mieszkańcowi powiatu konińskiego i uderzył w prawy bok pojazdu. W wyniku obrażeń pasażerka Skody poniosła śmierć na miejscu.

Ultimatum dla starosty

Po tym wypadku mieszkańcy Łukomia powiedzieli NIE! Zdesperowani i zdeterminowani zapowiedzieli, że jeśli obiecane oznakowanie nie pojawi się do środy (29 lipca), zrobią blokadę skrzyżowania. Jak się okazało groźby przyniosły pożądany efekt i we wtorek zamontowano nowe znaki. Pomimo tego mieszkańcy nie zrezygnowali ze swoich planów i postanowili wczoraj wyrazić swoje zaniepokojenie i niezadowolenie. Ich zdaniem bowiem zainstalowane oznakowanie nie jest w pełni sprawne i nie spełnia do końca swojego zadania. – Sprawdzaliśmy, że w przypadku motocykli, czy rowerów światło i tak się nie zapala więc jaki to ma sens – pytali zdenerwowani. W związku z tym, że pewne prace zostały jednak podjęte, mieszkańcy postanowili złagodzić nieco formę protestu i zamiast blokować skrzyżowanie poprzestali na pikiecie. Zaopatrzeni w tablice z hasłami skierowanymi w stronę starosty przeszli chodnikiem oraz przez przejście dla pieszych. Wszyscy byli zgodni, takie rozwiązanie akceptują tylko na chwilę.

Gdzie są władze?

Choć pikieta oficjalnie trwała około pół godziny, część mieszkańców jeszcze długo nie chciała rozejść się do domów. Wyraźnie podenerwowani pytali dlaczego na spotkanie nie przybył starosta, czy przedstawiciel Powiatowego Zarządu Dróg. Uwadze nie umknęła także nieobecność burmistrza Zagórowa. – Może gdyby tu zginął ktoś ważny to by przyjechali, a tak nikt się nie interesuje. Oni się pojawiają tylko wtedy gdy chcą, żeby na nich głosować – mówiła jedna z mieszkanek. – Znieczulica trwa nadal – dodał ktoś inny. Wśród protestujących znalazła się także Honorata Kierzek, matka potrąconej Kamili. Jak mówiła, dziewczyna w dalszym ciągu przebywa na OIOM-ie w poznańskim szpitalu. – Prawie cztery tygodnie czekamy na poprawę stanu zdrowia naszej córki. Niestety tej poprawy nadal nie ma. Jesteśmy załamani – mówiła. Kobieta również nie szczędziła gorzkich słów pod adresem zarządców drogi, zarzucając im brak zainteresowania tematem przez lata.

Co dalej?

Mieszkańcy Łukomia zapowiadają, że tak sprawy nie zostawią. Ich zdaniem najlepszym rozwiązaniem na tym skrzyżowaniu byłoby wybudowanie ronda. – Zdajemy sobie sprawę, że są to koszty i od razu nie da się tego zrobić. W tym roku powiat na pewno nie ma na to pieniędzy, ale w październiku konstruowany będzie nowy budżet i będziemy chcieli, żeby znalazły się w nim środki na ten cel – przekonywał Skąpski. Dodał również, że jeśli takie kroki nie zostaną podjęte, mieszkańcy znów wyjdą na drogę, jednak tym razem zablokują skrzyżowanie i to w dzień targowy gdy jest tam największy ruch. Póki co, mieszkańcy będą czekać na dalsze kroki ze strony starostwa. W najbliższym czasie chodzi przede wszystkim o zmianę sygnalizacji, tak by pulsowała przez cały czas oraz zamontowanie obiecanych progów zwalniających. Czy uda się to osiągnąć przekonamy się niebawem, jednak na  całkowite rozstrzygnięcie tej sprawy przyjdzie nam jeszcze poczekać. Miejmy jednak nadzieję, że ostatecznie zwycięży zdrowy rozsądek i troska o bezpieczeństwo ludzi.

Poniżej prezentujemy film z wczorajszego protestu, jaki otrzymaliśmy od jednego z naszych czytelników.

4 odpowiedzi

  1. Na co tam rondo! Sam mieszkam niedaleko na miejscu ostatniego wypadku byłem pierwszy udzielałem pomocy ludziom jadącym skodom bo widziałem całe zdarzenie ale tam jedyne rozwiązanie to światła najnormalniejsze i czujnik na prędkość nad nimi dodatkowo to jedyne logiczne rozwiązanie! Strajk ludzi z Łukomia a nawet pierwej pomocy nie umieją udzielić tylko patrzą się jak ludzie umierają!!!

    1. Jak ty inteligentny jesteś o by cie ta inteligencja nie udusiła to za miast tej kobiety ciebie powinno to auto piepsznac może by ci rozumu na bilo a z kad wiesz ze nie umieją sprawdzales ich czy co zwykle pajac z ciebie który chce się przed wszystkimi niby pokazać jak to inteligetny zacznij od tego ze ten co potrafi to się nie chwali tylko gdy potrzeba to robi co w danej sytuacji potrzeba zrobić

  2. Ty Misko nieszczęsny. Pytasz się na co rondo i twierdzisz, że mieszkasz niedaleko… Kretyna z siebie nie rób. Widać, że nie mieszkasz w okolicy. Nie rozumiesz problemu to znaczy, że nie przejeżdżasz przez to skrzyżowanie zbytnio ani Twoje dzieci nie chodzą ani nie będą chodzić do szkoły w Łukomiu. Wytykasz, że mieszkańcy niby pomocy nie potrafią udzielić a Ty potrafisz skąd? Skoro byłeś tam jako pierwszy i udzielałeś pomocy to ktoś cię nauczył czyli jesteś strażakiem albo kimś kto musi znać pierwszą pomoc inaczej byłbyś jak reszta stał i gapił się bezczelnie. Dziwne, że teraz każdy twierdzi, że był tam pierwszy. A strajk strajkiem jakoś trzeba zwrócić uwagę wszystkich z Tobą się udało. Gdyby nie te tragedie znaków Stopu do tej pory by nie było. A ile musi się jeszcze wydarzyć, żeby ktoś ruszył dupe i zmienił coś na tym skrzyżowaniu? Choćby na takie rozwiązanie jakie sam proponujesz. Od września dzieci znów pójdą do szkoły. Tym razem musi dojść do tragedii z udziałem dziecka? Nie nawet to nic nie da. Musi zginąć albo ponieść poważne obrażenia jakiś przydupas władz albo ktoś samej władzy najlepiej starosty albo zakichanego burmistrza, który nie raczył się tu zjawić bo bał się, że narazi się tym koledze staroście banda z PSLu. Gdyby do tego doszło od razu znalazło by się i rozwiązanie i pieniądze. Dwie, trzy zasrane nie potrzebne imprezy choćby jubileuszowe szkół i tym podobne i od razu jest na rondo. Ale po co, najlepiej siedzieć oglądać durne występy, nudne przemówienie kto czego nie zrobił a potem iść na gościne i delikatnie nazywając ” najeść się i napić” za nie swoje pieniądze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *