Nasi na maratonie w Londynie

W niedzielę, w Londynie, na królewskim dystansie pobiegli Sebastian Maroń i Arkadiusz Urbaniak.

– Ponad 1 100 000 chętnych na starcie marzeń… a my mieliśmy ten przywilej być na trasie jednego z najbardziej elitarnych maratonów w Europie. To naprawdę top of the top. Czy najlepszy? Jeśli chodzi o doping i atmosferę, to nasz numer 1 wciąż trzyma New York City Marathon nasz pierwszy z serii Abbott World Marathon Majors. Ale Londyn absolutnie nie odstaje, tłumy kibiców, energia na trasie i piękna, słoneczna pogoda zrobiły robotę.

Nie było życiówek, bo nie było idealnego przygotowania. Jesteśmy… powiedzmy szczerze grupą trzymającą wagę. Ale jedno jest pewne: nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Byliśmy też świadkami czegoś absolutnie historycznego, przełamania bariery 2:00 w maratonie Padł rekord świata na naszych oczach. Coś, co jeszcze chwilę temu wydawało się nieosiągalne stało się rzeczywistością. I to właśnie pokazuje, gdzie są dziś granice… a właściwie, że ich nie ma. Przed nami kolejne cele z cyklu Majors: Tokyo Marathon, Boston Marathon. I wrócimy mocniejsi.

Ogromne podziękowania dla naszych wspaniałych córek Hania Maroń i Oliwia Urbaniak. Wasz doping na trasie znaczy więcej niż jakikolwiek wynik. Bo na końcu… to nie tylko czas na zegarku się liczy. To emocje, ludzie i wspomnienia, które zostają na zawsze – relacjonują biegacze. Gratulujemy!

7 Responses

  1. Artykuł sugeruje, że w biegu brało udział ponad 1 mln osób. A fakt jest taki, że na starcie marzeń stanęło 59000 uczestników, natomiast ponad 1,1 mln było zapisanych chętnych. Dopiero z tego miliona było losowanie.

    1. Od kilku lat próbuje szczęścia w losowaniu.. nie wiem jak niektórym to szczęście sprzyja że dostają się na każdy z serii Abbott….

  2. Drodzy anonimowi poloniści i komentatorzy od wszystkiego.

    Start w maratonach z cyklu World Marathon Majors zaczyna się dużo wcześniej niż na linii startu.
    Zaczyna się w momencie, kiedy otwierają się zapisy i wtedy już zaczyna się prawdziwa walka.

    Ponad milion chętnych do London Marathon to nie metafora. To realia.

    Dla przykładu my z Arkiem do Berlin Marathon próbowaliśmy dostać się przez losowanie trzy lata z rzędu i dopiero za trzecim razem się udało.

    Są różne drogi: losowanie, wyniki, pakiety (których jest garstka często kilkanaście czy kilkadziesiąt na cały kraj) ale żadna z nich nie jest „łatwa”.

    Dlatego zamiast łapać za słówka wylogujcie się na chwilę z komentarzy i zalogujcie do życia.

    Załóżcie buty. Wyjdźcie pobiegać i może wam przejdzie ten ból 🤣, a jak będziecie chcieli stanąć na starcie to wtedy pogadamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *