Twoja informacja

Masz dla nas temat? Napisz!

„Nigdy nie wierzyłam w to, że wydam książkę”

Natalia Zalewska uczennica strzałkowskiego gimnazjum może pochwalić się ogromnym sukcesem. Całkiem niedawno wydała swoją debiutancką książkę. „Brylant świeci i w popiele” to pierwsza i na pewno nie ostatnia powieść mieszkanki Strzałkowa.
Natalia ma zaledwie 15 lat i uczęszcza jeszcze do Gimnazjum w Strzałkowie. Młodzież w tym wieku ma różne zainteresowania, nie wielu jednak wiążę je z tym, czym nasza bohaterka zajmuje się od dawna. Mowa o pisarstwie, którym nastolatka pasjonuje  się już od jakiegoś czasu. -Pisanie interesuje mnie już od dawna. Jak byłam młodsza, tworzyłam najróżniejsze wiersze i opowiadania. Pisząc, mogę przenieść się do „swojego świata”, nakreślić zdarzenia, które widzę oczami wyobraźni, stworzyć coś ciekawego. Uwielbiam czytać książki, poznawanie ich treści jest dla mnie ciekawym zajęciem, tak więc pisanie i stworzenie czegoś, co może zrobić wrażenie na innych ludziach, jest dla mnie znakomitym przeżyciem. Miło dowiedzieć się, że jestem w stanie stworzyć coś, co może się komuś spodobać-opowiada Natalia.

Dość szybko okazało się, że ta umiejętność nie sprawia jej najmniejszych problemów, a pasja doprowadziła do systematycznego przelewania swoich myśli na papier. –Pisanie nie było trudne. Przysiadałam nad tym, kiedy miałam do tego ochotę, kiedy coś mnie natchnęło, spowodowało, że odczuwałam potrzebę, by to opisać. Jedyne co czasem sprawiało trudność, to odnalezienie się w ciągle przypływających pomysłach i własnych zapiskach. Najgorsze co mnie spotykało  i często spotyka do tego czasu , to nieumiejętność skupienia się na niczym innym niż na przebywaniu w wyimaginowanym świecie. Nie ukrywając, nieraz narobiło mi to kłopotów-mówi i dodaje, że nigdy nie miała konkretnego posadowienia, że napisze własną książkę. Tak się jednak stało. Najpierw wymyśliła własną postać, potem nadała jej konkretne cechy charakteru i wygląd, aż wreszcie wykreowała kolejnych bohaterów i zaczęła opisywać ich przygody. –Kiedy już przemyślałam fabułę, stwierdziłam, że warto to spisać, tak dla swojej „szuflady”-mówi nastolatka.Właśnie tak powstała pierwsza książka mieszkanki Strzałkowa pod tytułem „Brylant świeci i w popiele”. Jest to powieść z gatunku fantasy opowiadająca o chłopcu, któremu zabito matkę. Nie miał nikogo, dlatego opuścił dom i szedł tam, gdzie niosły go nogi. W dziwnych okolicznościach główny bohater poznaje tajemniczego mężczyznę, który staje się jego towarzyszem wędrówki oraz stara się go do czegoś przygotować. Trwa to latami, malec rośnie i jest już nastolatkiem. Nagle dostaje od swojego przyjaciela możliwość wyboru. Na chłopaka czeka inny wymiar, istoty obdarzone różnymi mocami i umiejętnościami. Nieznany mu ani nikomu na ziemi świat.

Pisanie Natalia rozpoczęła w wakacje po ukończeniu szkoły podstawowej. Zajęło jej to około półtorej roku. Po długim czasie w końcu postanowiła, że jej dzieło ujrzy światło dzienne. -Kiedy już doszło do mnie to, że zbliżam się ku końcowi książki, nie wiedziałam, czy mój tekst jest dobry i czy dalsze pisanie ma sens. Chciałam to sprawdzić, ale nie miałam zamiaru pytać znajomych i oczekiwać na ich opinie. Pragnęłam zaczerpnąć zdania kogoś profesjonalnego. Przejrzałam mnóstwo wydawnictw na stronach internetowych, ale miałam wątpliwości. Nie wiedziałam na przykład czy nie okradną mnie z tekstu? Czy jak usłyszę ciężką krytykę, to zniechęcę się do pisania? Wiele podobnych pytań trapiło moją głowę. Jednak kiedy znalazłam rzetelną firmę, strach zniknął, zastąpiony niemożliwą do nasycenia ciekawością-relacjonuje młoda pisarka. Pierwszego mejla do Warszawskiej Firmy Wydawniczej wysłała w lutym tego roku. -Po uzgodnieniu kilku spraw, wysłałam swój tekst do oceny. Po dwóch tygodniach nerwowego oczekiwania dostałam wiadomość, w której dowiedziałam się, że moja wyobraźnia spodobała się wydawnictwu. Gdy przysłano mi proponowaną umowę, przyznałam się rodzicom do wysłania tekstu i do tego, że został przyjęty. W tamtym momencie wszystko zależało od nich. Nie chcąc podcinać mi skrzydeł, zgodzili się. Nigdy nie wierzyłam w to, że wydam książkę. Taka myśl tylko ukradkiem przemykała po mojej głowie, lecz wydawało mi się, że jest to niemożliwe. Cały czas ciężko mi w to uwierzyć.– opowiada Natalia Zalewska.

Jak dodaje jej głowę już przepełniają pomysły na kolejne dzieła- Zaczęłam pisać drugą część tej książki i mam nadzieję, że zdołam ją wydać w najbliższych latach i będę miała dla kogo. Naprawdę ciężko rozstać mi się z jej bohaterami. Jednak przychodzą mi pomysły na inne fabuły, w skutek czego tworzę kolejną historię fantasy. Mam nadzieję, że swoje życie poświęcę w pewnym stopniu pisaniu, nie chciałabym tego porzucić. Z czasem będę nabierała  większego doświadczenia, może uda mi się wymyślić coś, co urzeknie rzeszę ludzi? Moim zdaniem warto spełniać swoje marzenia, dlatego staram się do tego dążyć-podsumowuje młoda pisarka. Wszystkich zainteresowanych zachęcamy do nabycia książki młodej psiarki. Jest ona dostępna na różnych stronach internetowych między innymi pod adresem www.wfw.com.pl. Poniżej prezentujemy krótki fragment powieści Natali Zalewskiej „Brylant świeci i w popiele”.

„Nawet rękojeść rapiera, która przypominała płomienie, teraz zamieniła się w niespokojny ogień, poruszający się wraz z podmuchem wiatru. Po chwili płonęły tylko jego włosy i oczy, a z dłoni wybuchł mu mały słup ognia. Krwiste usta wykrzywił szeroki uśmiech. Nagle Nestor skoczył… Runął z wysokiej góry, zostawiając za sobą smugę żaru.”


Brak komentarzy

Dodaj komentarz