Twoja informacja

Masz dla nas temat? Napisz!

Pół roku więzienia i grzywna za skopanie ciężarnej kotki

Wczoraj w Sądzie Rejonowym w Słupcy zapadł wyrok w sprawie skopania ze skutkiem śmiertelnym ciężarnej kotki. Krzysztof M. został uznany winnym zarzucanego mu czynu.

Przypomnijmy, do zdarzenia doszło 7 kwietnia 2013 roku. Krzysztof M. spacerował ze swoim psem chodnikiem na ulicy Traugutta w Słupcy. Nagle zwierzę zaatakowało siedzącą na progu kwiaciarni kotkę. Mężczyzna chcąc rozdzielić zwierzęta, zaczął kopać schwytaną kotkę. Kiedy z pomocą przyszli właściciele kwiaciarni, kotkę udało się oswobodzić, niestety jakiś czas później zdechła. Krzysztof M. został oskarżony o zabicie zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyzn nie przyznał się do winy, ale nagranie z monitoringu oraz opinia biegłego nie pozostawiały wątpliwości i po blisko dwóch latach sprawa znalazła swój finał. Krzysztof M. został uznany winnym, a sąd wymierzył mu karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Dodatkowo, mężczyzna będzie musiał zapłacić prawie 6 tysięcy złotych. Na tę sumę składa się: 1000 zł grzywny, 2 000 zł nawiązki na rzecz schroniska dla bezdomnych zwierząt w Katarzynowie oraz blisko 3000 zł kosztów postępowania. Sąd zdecydował również o podaniu wyroku do publicznej wiadomości poprzez publikację w Kurierze Słupeckim i Gazecie Słupeckiej. Obecny wczoraj w sądzie Paweł Artyfikiewicz (na zdjęciu) z fundacji Viva! Interwencje zajmującej się skrzywdzonymi zwierzętami mówił, że takie rozstrzygnięcie nie do końca jest satysfakcjonujące. – Z uwagi na okrucieństwo oskarżonego i na to, że zwierzę zostało pozbawione życia uważamy, że kara powinna być wyższa, ale każdy wyrok skazujący należy traktować jako krok naprzód w orzecznictwie w sprawach o zwierzęta – skomentował. Wyrok nie jest prawomocny.


Najnowsze komentarze
  • Dlaczego zrzucili całą winę na właściciela psa? Skąd wiedzą że ten kot nie zaczął syczeć na psa i dlatego ten się na niego rzucił? Prawdą jest, że nie miał kagańca, ale nikt nie powiedział, że ten kaganiec by kota ochronił przed silą psa. Równie dobrze ogon kota mógł się zakleszczyć miedzy kaganiec a pies i tak chcąc kota dorwać połamałby mu kości. Często ludzie zadają pytanie : „A co by było, gdyby zamiast kota było dziecko?” Tak gdybać to może sobie każdy. Dlatego teraz ja zadam takiego typu pytania: Co by było gdyby ten kot pierwszy zaatakował psa? Wina by była właściciela psa? Bo pewnie na to by wyszło, bo pies był większy i silniejszy. A i co by było, gdyby kot wyszedł na drogę i przejechałby go pędzący samochód? Pewnie nic, bo za dużo roboty z szukaniem sprawcy. I dlaczego kot został tak szybko zutylizowany? I dlaczego nikt nie pisze o tym ze nie było ŻADNYCH zdjęć rentgenowskich kotki?

  • I tu możemy zobaczyć w całej krasie oblicze naszego wymiaru sprawiedliwości…nie jestem za przyzwoleniem męczenia zwierząt ale jak ten wyrok ma się do wydawanych wyroków za rozboje,pobicia ludzi? to jakaś kpina,farsa…pobiją człowieka ewentualnie zawiasy…. temida w Polsce jak widać jest bardzo ślepa……

Dodaj komentarz