Szukaj
Close this search box.
Szukaj
Close this search box.

„…Stajemy się pośmiewiskiem na całe województwo…”

Dwie drużyny w siatkarskiej III lidze kobiet będą reprezentowały Słupcę w nadchodzących rozgrywkach. Zdaniem wielu miłośników lokalnej siatkówki jest to sytuacja kuriozalna. Cała sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna jak mogłoby się wydawać, a związana jest z konfliktem na linii SPS-MOS-MKS. Ten trwa już od dawna i na ten moment nic nie zapowiada jego rozwiązania.

Po co nam dwie żeńskie drużyny?
Powstały niedawno SPS Słupca w swoim pierwszym sezonie wystawił dwa seniorskie zespoły męski i żeński. Ten drugi, choć w bardzo okrojonym składzie występował w III lidze kobiet w ostatnich rozgrywkach. Również w ubiegłym sezonie MKS MOS rywalizował w meczach ligowych, w kategorii kadetek. Niektóre z zawodniczek trenera Radosława Czaplińskiego kończą wiek odpowiedni dla tej kategorii, zatem nie mogłyby od nowego sezonu grać we wspomnianych rozgrywkach. Mało atrakcyjna jest natomiast kategoria juniorska, której system organizacji nie zapewnia zbyt wiele gry. Naturalną koleją rzeczy wydawać by się mogło przejście starszych siatkarek do niezbyt licznej ekipy SPS-u. Tak się jednak nie stanie. Zespół byłych kadetek samodzielnie zagra w III lidze seniorek, tak jak wspominania już drużyna Stowarzyszenia Przyjaciół Siatkówki Słupca. Dlaczego? O tym za chwilę. Najpierw odpowiedzieć sobie należy na fundamentalne pytanie. Czy w Słupcy potrzebne są dwie siatkarskie drużyny kobiet? W obu obozach zdania w tej kwestii są podzielone?

-Patrząc z punktu widzenia ekonomicznego to nie. Natomiast zauważając jakie są to dwa różne zespoły, to wydaje mi się, że są potrzebne. Rozmawiałem już z ludźmi, którzy tworzą MKS MOS Słupca i założeniem tego zespołu jest to, że będą tam grały tylko dziewczęta w wieku szkolnym. Nasz zespół trzecioligowy jest z kolei złożony w większości z osób dorosłych-mówi prezes SPS-u Michał Ziemski. Całkiem inne stanowisko w tej sprawie prezentuje dyrektor Międzyszkolnego Ośrodka Sportowego Dariusz Mielcarek. –W takich miasteczkach jak Słupca, a nawet większych to jest kompletne nieporozumienie, żeby istniały dwa zespoły, obojętnie w jakiej dyscyplinie w sportach drużynowych. Miasteczko 14 000 i okaże się, że w rozgrywkach 2014/2015 Słupca będzie reprezentowana przez dwa żeńskie zespoły. Widocznie jesteśmy bardzo bogatym miastem, jeżeli chodzi o sport, ponieważ powiem to wprost marnowane będą pieniądze na dwa zespoły żeńskie w III lidze. Transport, sędziowie itd. Brak porozumienia ze Stowarzyszeniem Przyjaciół Siatkówki wpłynął na to, że stajemy się pośmiewiskiem na całe województwo Wielkopolskie.

Porozumienie było blisko
Jak się okazuje kluby były bliskie nawiązania współpracy w omawianej kwestii, jednak do porozumienia ostatecznie nie doszło. Już marcu z inicjatywy SPS-u u starosty słupeckiego odbyło się spotkanie mające na celu osiągnięcie kompromisu. -Przedstawiłem stanowisko, by utworzyć jedną drużynę, ze względu na to, że część naszych zawodniczek kończy wiek kadetki. Robiliśmy, już tak parę razy zgłaszając nasz zespół do trzeciej ligi. Jest to naturalny etap szkolenia i to nic nowego. Pan Ziemski zapewniał, że to stanowisko przedstawi na posiedzeniu zarządu SPS-u-relacjonuje Dariusz Mielcarek. Warunek porozumienia miał być jeden. Trenerem wspomnianej drużyny nie mógł być Leszek Wyszyński z powodów, z których nie pracuje już w Międzyszkolnym Ośrodku Sportowym. Zespół miałby poprowadzić Radosław Czapliński. Jak dodaje dyrektor przez kilka miesięcy nie otrzymał żadnej odpowiedzi na tę propozycję ze strony Stowarzyszenia. Po zgłoszeniach do rozgrywek okazało się, że nasze miasto reprezentować będą dwie drużyny kobiet. Obie strony zgodnie twierdzą, że w konflikcie chodzi głównie o kwestie personalne.

Nieco inaczej propozycję Mielcarka opisuje Michał Ziemski.-Kiedyś rozmawiałem na ten temat z panem Mielcarkiem, który stwierdził, że ma pomysł na rozwiązanie tego problemu. Oczywiście z usunięciem Leszka Wyszyńskiego ze składu, wstawieniem pana Czaplińskiego i utworzeniem jednego zespołu, ale także z usunięciem wszystkich zawodniczek, które są w SPS-ie w tej chwili. Sytuacja pozostała zatem nierozwiązana. Choć dyrektor MOS-u uważa pomysł wystawienia jednej drużyny za idealne rozwiązanie, to prezes SPS-u połączenie zespołów poddaje pod wątpliwość. -Stworzenie jednej III ligi i dołożenie młodych dziewczyn do naszej drużyny jest chyba bezcelowe, bo faktycznie te starsze dziewczyny prezentują wyższy poziom. Niektóre nowe siatkarki mogłyby nie łapać się do kadry meczowej– twierdzi Michał Ziemski. Porozumienie między klubami byłoby możliwe, gdyby został spełniony warunek opisany powyżej. Zdaniem prezesa Ziemskiego jest to również niewykonalne z przyczyn ekonomicznych.- Jest problem natury finansowej. SPS dostał dotacje z miasta, ale nie w pełni starcza ona na wszystkie potrzeby. Trenerów mamy praktycznie pracujących za darmo, a te pieniądze starczają jedynie na dojazdy i zorganizowanie meczu u siebie.

Czy wystarczy zawodniczek?
Nie wiadomo jeszcze ile siatkarek zagra w każdym z zespołów. Domyślać można się jedynie, że o skompletowanie silnej wyrównanej kadry żadnemu z nich nie będzie łatwo. Niewykluczone jednak, że niektóre kadetki będą chciały zagrać w ekipie SPS-u. –W tej chwili jest sytuacja taka, że w ubiegłym roku trener Wyszyński zabrał dwie zawodniczki rozbijając drużynę kadetek. Mimo to, dzięki trenerowi Czaplińskiemu drużyna znakomicie spisała się w rozgrywkach. Jeżeli będzie robił tak dalej, to albo zawodniczki nasze nie będą grać wcale, albo za przejście będą musieli płacić pieniądze za ich wyszkolenie, co jest naturalne w całej Polsce. Mamy około 10 siatkarek. Teraz nie wiadomo ile nagle zapała miłością do Stowarzyszenia Przyjaciół Siatkówki– zapowiada Mielcarek. Prezes Ziemski twierdzi z kolei, że nikt z drużyny MKS-u w tym sezonie nie przejdzie do jego zespołu. -Są dziewczyny, które wyrażają chęć grania w SPS-ie natomiast nie sadzę, żeby pan Mielcarek wydał ich karty. Twierdzi on, że druga drużyna jest robiona tylko po to, żeby grały młode zawodniczki i mam nadzieję, że tak będzie. Jeżeli się okaże, że będą jakieś dodatkowe wzmocnienia w postaci starszych zawodniczek, to będzie to się kłóciło ze statutem MOS-u, który kiedyś już uniemożliwił granie takim osobom spoza szkoły średniej i te sekcje zostały rozwiązane. Jak się dowiedzieliśmy faktycznie MOS nie może finansować drużyn, w których występują zawodniczki, które skończyły wiek szkolny, dlatego drużyna której utworzenie proponowano występowałaby pod szyldem MKS-u. –Proszę nie łączyć nazwiska Mielcarek i MOS-u z tą drużyną– mówi dyrektor. Jak nazywać będzie się nowo powstały zespól? Ile zawodniczek będzie liczył? Tego jeszcze nie wiemy.

Powinno to wyglądać inaczej…
Dariusz Mielcarek przypomina, że rok temu wspólnie z prezesem MKS-u Jerzym Szymczakiem wystosował pismo do zarządu SPS-u, w którym zaproponowali spotkanie i podpisanie porozumienia w celu nawiązania współpracy. Na to pismo do dziś nie otrzymał odpowiedzi. –Właściwe żadnej rozmowy z zarządem SPS-u nie było. Z panem prezesem są to spotkania zupełnie przypadkowe, albo takie, kiedy udaje się on do starosty. Zupełnie nie rozumiem dlaczego do starosty w sprawie siatkówki, a nie do mnie. Tak samo pan prezes Szymczak jest zaskoczony, że nic się przez rok nie zmieniło. Cały czas spotykam się z przedstawianiem MOS-u i mojej osoby w świetle negatywnym przez grupkę ludzi słupeckich, którym podobno sport lokalny leży na sercu. Chcę powiedzieć, że bardzo dużo dla słupeckiej siatkówki robiłem i robię.

Swoje zdanie na temat współpracy obu klubów ma też prezes SPS-u –Rozumiem zamysł MOS-u, bo takie rzeczy wielokrotnie się powtarzają. Kiedy zawodniczki wychodzą z jakiejś kategorii młodzieżowej, to siłą rzeczy tworzona jest dla nich sekcja seniorska. W naszym przypadku, gdzie my założyliśmy tą III ligę powinno być inaczej. MOS w swoim statucie ma szkolenie dzieci młodzieży. Jest bardzo dobrze to wszystko rozwinięte, dlatego powinno tak być, że na ostatnim etapie jest sekcja seniorek do której przechodzą zawodniczki, które osiągną odpowiedni poziom. Mogłoby to być np. wypożyczenie, a niekoniecznie definitywny transfer-tłumaczy Ziemski. Takiej współpracy nie będzie dopóki trenerem jest w-ce prezes SPS-u Leszek Wyszyński. Jedno jest pewne. Tak jak w siatkarskiej III lidze mężczyzn tak samo wśród pań w nowym sezonie będziemy świadkami derbów powiatu słupeckiego. Kto z tego pojedynku wyjdzie zwycięsko na parkiecie przekonamy się niebawem. Na pewno nie będzie to jednak nasza lokalna siatkówka…

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *