Twoja informacja

Masz dla nas temat? Napisz!

„To bardzo duży znak zapytania”

Z Maciejem Leżałą, trenerem szczypiornistów UKS Hagard Strzałkowo rozmawiamy o zakończonym nie dawno sezonie w III lidzie piłki ręcznej mężczyzn.

Jaki to był sezon dla strzałkowskiego Hagardu?
-Używając skali ocen, dobry.

Jest Pan z niego zadowolony?
-Generalnie tak, gdyby nie ten ostatni feralny mecz w Gnieźnie, powiedziałbym zdecydowanie że tak, jestem zadowolony.

Chyba widać duży postęp w grze naszych zawodników?
-Drużyna zrobiła postęp. Nie trzeba tu wytrawnego eksperta by to stwierdził. Wyniki o tym mówią. Zrobiliśmy 14 punktów. Stosunek bramek mamy na plusie. To pierwszy taki sezon od startu w ligowej piłce.

Przez długi czas Hagard był niepokonany we własnej hali..
Tak do ostatniego meczu byliśmy jedyną niepokonaną ekipą we własnej hali. Myślę, że nawet porażka z liderem z Konina nie zmieniła faktu, że w Strzałkowie graliśmy znakomicie. Sześć zwycięstw i tylko jedna wspomniana porażka.

Z czego jest Pan najbardziej dumny?
-Ogólnie z postawy całej drużyny w tegorocznych rozgrywkach, a szczególnie z dyspozycji obrotowego Jarosława Rogalskiego. Przed dwoma laty został przeze mnie przesunięty z rozegrania na obrót, nie protestował i jak widać wyszło mu to na dobre. Był znakomity w przekroju całego sezonu. Myślę, żę spokojnie poradziłby sobie w czołówce II Ligi.

Czego Pan żałuje?
-Tego, że nie znalazł się choć jeden „konkretny” zawodnik, który wzmocniłby drużynę przed rundą rewanżową. Niestety na to nie mam wpływu. Co prawda swóją chęć gry zgłosił zawodnik z pierwszoligową przeszłością ale był to bramkarz, a u nas jak wiadomo bramka była obsadzona nienajgorzej.

Co miało wpływ na taki, a nie inny wynik?
-Wynik mógł być dużo lepszy, gdyby nie fatalna postawa na wyjazdach.

Wąska kadra to chyba jednak największa bolączka Hagardu?
-Zgadzam się. Widoczny był też brak zawodników, którzy weszliby na plac gry i nie obniżyli jej poziomu ale myślę, że to problem nie tylko Hagardu. Innym naszym mankamentem są słabe warunki fizyczne zawodników. Biorąc pod uwagą wzrost byliśmy najniższą ekipą w lidze. Tego już jednak nikt nie zmieni trzeba było sobie z tym radzić.

Emocji na meczach strzałkowian jednak nie brakowało, a i kibice dopisywali…
-Każde ze spotkań w naszej hali było bardzo emocjonujące. Myślę, że kibice przekonali się do piłki ręcznej. Świadczyła o tym frekwencja na naszych meczach. W tym miejscu chcę podziękować im za obecność i doping.

Jakie wnioski wyciągnął Pan po tym sezonie?
-Potrzebny jest nam kierownik drużyny. Jeśli chodzi o grę należy zwiększyć nacisk na jej poprawę w obronie oraz grę jeden na jeden.

Czy zobaczymy Hagard na parkiecie w przyszłych rozgrywkach?
-To bardzo duży znak zapytania.


Brak komentarzy

Dodaj komentarz