Twoja informacja

Masz dla nas temat? Napisz!

Walczyli o „Pierwszy wyjazdowy Puchar Prezesa Koła”

Wędkarze z Koła PZW nr 14 Mostostal rozegrali kolejne w tym roku zawody wędkarskie. Tym razem uczestnicy rywalizowali o „Pierwszy wyjazdowy Puchar Prezesa Koła”.

Łowiskiem było MatchPro Fishing Arena w miejscowości Kwileń. Jest to woda prywatna, obowiązuje całkowity zakaz zabijania ryb. W imprezie wzięło udział 14 Członków Koła. Sędziowali Olgierd Nowicki oraz Ryszard Jóźwiak. Łowienie ryb odbyło się w dwóch turach trwających po 3 godziny. W międzyczasie zawodnicy regenerowali siły i integrowali się przy wspólnych posiłkach. Zwycięstwo dawało złowienie jak największej masy ryb w obu turach oraz dodatkowe punkty za złowienie ryb gatunków – jesiotr syberyjski i jesiotr rosyjski.

Ryby dopisały – dominowały karpie, złowiono kilka linów oraz oczekiwane bonusowe jesiotry. Wyniki po dwóch turach zawodów przedstawiały się następująco: Pierwsze miejsce zajął Krzysztof Płatek, który złowił 74kg 575 g ryb, w jego ręce trafiła również statuetka za złowienie największego karpia zawodów – ryba ważyła 4,925 kg. Drugie miejsce zajął najmłodszy uczestnik – Daniel Płatek łowiąc 63,150 kg ryb. Trzeci na podium uplasował się Józef Baranowski łowiąc 61,125 kg ryb. Kolejne miejsca w pierwszej dziesiątce zajęli Jakub Grześkowak – 45,00 kg, Tomasz Jarecki – 34,925 kg, Robert Wieczorek – 25,865 kg, Krzysztof Bachorski – 22,625 kg, Włodzimierz Wolniakowski – 20,425 kg, Marcin Frąckowiak – 13,450 kg oraz Marian Wieczorek – 8,500 kg. Wszyscy startujący złowili łącznie 393kg 140g ryb. Impreza przebiegła w miłej i koleżeńskiej atmosferze, pogoda również dopisała.

-Wyniki te pokazują, że jeśli ryby są w wodzie to po prostu się je łowi. Szkoda, że wędkarz żeby mógł złowić kilka większych ryb musi jeździć na łowiska komercyjne, bo większość wód publicznych jest zdegradowana pod względem rybostanu. Oczywiście są jeszcze duże ryby, ale jest ich tak mało, zę żeby je złowić potrzeba orgomnej ilości czasu i umiejętności.

Np. na naszym jeziorze w ciągu ostatnich kilku lat nie złowiono podczas naszych zawodów, żadnej ryby większej niż 1,5 kg, a rybami zbliżającymi się do tej masy były tylko karasie srebrzyste, które są obcym gatunkiem inwazyjnym i w ogóle nie powinno ich w naszych jeziorach być. Gospodarowanie i zarządzanie naszymi wodami niestety doprowadziło przez lata do ich wyrybienia. Ktoś powie, że jest to wina wędkarzy i oczywiście po części będzie miał rację.

Niestety to gospodarze łowisk ustalają limity ryb, które z łowiska można zabrać bez szkody dla rybostanu i limity te są obecnie zbyt wysokie, w ogóle nie adekwatne do obecnego rybostanu i presji wędkarskiej, a także do prowadzonych zarybień. Dodając do tego zupełny brak kontroli nad wodami, kłusownictwo, zmiany środowiska wodnego, suszę, brak właściwej gospodarki wodnej to niestety w naszych łowiska ryb nie ma.

Niestety ostatnie wydarzenia z drugiej co do wielkości rzeki w kraju – Odry i niedalekiego Neru nie napawają optymizmem, pokazują że środowisko naturalne w naszym kraju nie jest i pewnie jeszcze długo nie będzie w naszym kraju wartością, której nie można przeliczyć na pieniądze, czyli wartością prawdziwie bezcenną. Niestety słowa gorzkie na koniec mojej relacji naszych wspaniałych zawodów, ale musiałem…-mówi Prezes Koła nr 14 Mostostal, Olgierd Nowicki.

 


Brak komentarzy

Dodaj komentarz