Twoja informacja

Masz dla nas temat? Napisz!

Wielki niedosyt przy Gajowej. Kapitan ratuje punkt w samej końcówce.

Nie takiego ostatecznego rezultatu spodziewali się kibice obecni na dzisiejszym meczu przy ulice Gajowej. SKP zremisował z Tarnovią Tarnowo Podgórne 2:2.

Spotkanie było ważne w kontekście utrzymania w IV lidze ponieważ przed nim obie drużyny dzielił zaledwie punkt. Do przerwy słupczanie prowadzili 1:0 po bramce Szymona Mellera. W pierwszej połowie kontrolowali przebieg boiskowych wydarzeń. Niestety przed przerwą boisko z kontuzją opuścił Oskar Pietrzak.

W drugiej części meczu nie było już tak dobrze. Miejscowi często spieszyli się rozgrywając piłkę od własnej bramki, podawali niedokładnie i narażali się na szybkie ataki rywali. Mimo tego mecz mogli spokojnie rozstrzygnąć na swoją korzyść. Najlepsze okazje ku  temu mieli Igor Sarnowski oraz Kacper Kajdan.

O tym jak niepewnym prowadzeniem jest wynik 1:0 słupczanie przekonali się w samej końcówce. Najpierw po jednym z nielicznych ataków gości piłka odbita od obrońcy SKP wpadła do siatki Macieja Przygody. Kilka minut później złe podanie do słupeckiego bramkarza wykorzystał rywal i dał Tarnovii prowadzenie.

Dopiero szaleńcza pogoń w końcówce i postawienie wszystkiego na jedną szalę sprawiły, że po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym gola na wagę remisu zdobył Jacek Mikołajczyk. -Jesteśmy jedynie zadowoleni z tego co wyniknęło w samej końcówce i faktu, że udało się nam uratować remis.

Oczywiście każdy zdobyty punkt cieszy, jednak mieliśmy tyle sytuacji, że powinniśmy ten mecz wygrać. Zabrakło skuteczności oraz takiej pewności, którą ten zespół dopiero buduje. Przykładem tego jest chociażby bramka stracona na 1:2- mówił po meczu trener, Maciej Rozmarynowski.

12 czerwca na wyjeździe słupczanie zmierzą się z Obrą Kościan.

 


Brak komentarzy

Dodaj komentarz