Twoja informacja

Masz dla nas temat? Napisz!

XI Polariada Nadwarciańska

W miniony weekend pomyślnie przebiegała i zakończyła się 11 zimowa piesza wyprawa „Polariada Nadwarciańska. Można powiedzieć, że szlak był bardzo ekstremalny, a podobnego dotąd organizatorzy nie pamiętają.

Właściwie przez ostatni weekend trudno było nawet wyjść z domu. To wszystko spowodowały anomalia pogodowe, a szczególnie huraganowy wiatr, unoszący wszystko do góry z prędkością dochodzącą w porywach do 100 km/h. Tymczasem 25-osobowa grupa miłośników turystyki stawiła się na starcie XI Polariady Nadwarciańskiej. Do pokonania mieli oni kilkadziesiąt kilometrów w dwa dni, po drodze zatrzymując się na nocleg w schronisku PTTK „Chatka Ornitologa” w Białobrzegu.

– Dobrze wiedzieliśmy, jakie są prognozy na twe dwa dni ostatniego weekendu stycznia, a jednak nie zdecydowaliśmy się odwołać wyprawy w głąb nadwarciańskiej doliny. Byliśmy pewni, że przyjdzie nam zmierzyć się z „Nadią”. I nie daliśmy się zastraszyć żywiołom. Z tego powodu jestem zadowolony, że tylko nieliczni zdecydowali się przerwać wyprawę z soboty na niedzielę. Większość bezpiecznie i zdrów dotarła na metę rajdu – mówi organizator i kierownik wyprawy Tomasz Frankowski.

Uczestnicy swoją eskapadę rozpoczęli od zwiedzania Zagórowa. W historyczną podróż wąskimi uliczkami miasta i niestety w pełnym deszczu zabrał piechurów dyrektor Domu Kultury Łukasz Parus. Po spacerze goście zwiedzili jeszcze placówkę, którą kieruje Łukasz i zjedli tam obiad. Pierwszym daniem popisała się restauracja „Małe co nieco” z żurkiem w roli głównej. Druga odsłona posiłku należała do szefowej KGW „Jaglanki” ze Skokumia Ewy Przybyły. Tak posileni piechurzy zapomnieli już o padającym deszczu ze śniegiem i wystartowali po przygodę.

Dolina tego dnia wyglądała okrutnie błotnisto. Trudno było iść wyznaczonym szlakiem. Wszędzie mokro, pod nogami i nad głowami. Jednak z humorem i w dobrym koleżeńskim klimacie, wszyscy już po ciemku dotarli do mekki parku nadwarciańskiego, Białobrzegu. Tu znajduje się jedyne w tych stronach schronisko turystyczne, gdzie uczestnicy wyprawy spędzili nocleg. Na stołach już czekały pyszne placki przygotowane przez panie sołtyski Zofię Sikorską – Rogowską oraz Małgorzatę Maćkowiak.

 

 

– To była długa noc. Za oknem wiatr rozrywał las do obłędu, ten hałas tłumiliśmy dźwiękiem gitar, a śpiew to właśnie ten sam wiatr nosił po okolicach. Zdążyliśmy przed wichurą rozpalić jeszcze ognisko a nawet wybrać się o północy do lasu, na słynne białobrzeskie wydmy – mówi Tomek.Rano na uczestników Polariady w świetlicy schroniska czekało wyborne śniadanie przygotowane przez KGW we Wrąbczynku na czele z panią Zosią. Tego dnia szlak zakręcał inną drogę, ale z powrotem prowadził do Zagórowa. „Wicher duje, a ja się do wyjścia szykuję” – śpiewali sobie panowie i wreszcie „ogary poszły w las”. Po drodze turyści zatrzymali się jeszcze u miejscowego pustelnika Andrzeja, aby zobaczyć co u dobrego znajomego. Później już tylko wiatr we włosach…

– Byłem pewien, że wszyscy dotrą do Zagórowa, gdyż na mecie dla wszystkich czekała gorąca zupa grzybowa. To już taka tradycja polariadowa – opowiada kierownik wyprawy. Przed Zespołem Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych zgromadzili się ludzie, którzy idąc na 30 finał WOŚP pozdrawiali „twardzieli” z ekstremalnego szlaku. Uczestnicy rajdu również przyłączyli się do koncertu, zasilając puszki wolontariuszy datkami. Wśród uczestników Polariady przeprowadziliśmy licytację m.in. gadżetów turystycznych, ufundowanych specjalnie na Polariadę przez Starostę Słupeckiego. To była podwójna radość, móc cieszyć się rajdem i przy okazji wesprzeć tak szczytny cel. Przed każdym kompanem chylę czoła – podsumowuje Tomek.

Najstarszym uczestnikiem wyprawy był 74-letni Henryk Czerniak z Borzykowa, a najmłodszym Olaf Majdecki ze Słupcy. Specjalnie dla nich gadżety ufundowało Starostwo Powiatowe w Słupcy. Natomiast organizator wręczył prezenty i statuetki jako podziękowanie za wieloletnią współpracę na rzecz organizacji imprez turystycznych w dolinie Warty. Tym razem uhonorowani zostali dyrektor Banku Spółdzielczego – filia w Rzgowie Dawid Majdecki oraz Radny Powiatowy Jerzy Orchowski.

Kolejna zimowa odsłona nadwarciańskiej pieszej wyprawy przeszła do historii. Jej uczestnicy udowodnili, że żadna tam „Nadia” nie jest w stanie ich zatrzymać. W kościach coś zostało, ale najważniejsze, że głównie w pamięci. Każdego roku wyprawę organizowaną przez Tomasza Frankowskiego wspierają lokalne samorządy, instytucje oraz stowarzyszenia. Tak było również w tym roku. Inicjatywę wsparli: Ludowy Bank Spółdzielczy w Strzałkowie (Dawid Majdecki), Urząd Miasta i Gminy Pyzdry (burmistrz Przemysław Dębski), Urząd Gminy w Lądku (wójt Artur Miętkiewicz), Starostwo Powiatowe w Słupcy (starosta Jacek Bartkowiak), Radny Powiatu Słupeckiego Jerzy Orchowski, Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Zagórowie (dyrektor Łukasz Parus), KGW „Jaglanki” ze Skokumia (Ewa Przybyła), KGW Białobrzeg (sołtys Małgorzata Maćkowiak), KGW Wrąbczynek (sołtys i radna Zofia Rogowska-Sikorska).

Kolejna nadwarciańska ferajna dla turystów pieszych będzie organizowana w ramach 23 Ekspedycji Nadwarciańskiej na przełomie maja i czerwca.


Brak komentarzy

Dodaj komentarz