Twoja informacja

Masz dla nas temat? Napisz!

Zwycięska passa przerwana. Walka o awans w ostatniej kolejce.

Trzynastka okazała się pechowa dla zawodników ZKS Orłów Zagórów, którzy po dwunastu wygranych z rzędu musieli zadowolić się jednym punktem w meczu u siebie z Basztą Przedecz. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1.

Wygrana z liderem dawała podopiecznym Roberta Sarnowskiego pewne drugie miejsce i awans do wyższej klasy rozgrywkowej. Mecz zaczął się dla nich wyśmienicie. Już na początku po akcji przeprowadzonej zaraz po rzucie różnym piłkę głową do siatki skierował Tobiasz Wujek.

Kolejne minuty to wyrównana gra obu ekip, której nie ułatwiała bardzo wysoka temperatura i wiatr. Do przerwy powinno być co najmniej 2:0 dla gospodarzy. Swoje sytuacje mieli Wiktor Graczyk i Marcin Duryński. Po jednym uderzeń  tego drugiego goście wybijali piłkę z własnej linii bramkowej. Z kolei po strzale zawodników Baszty miejscowych uratowała poprzeczka.

Po zmianie stron znaczącą przewagę osiągnęli gospodarze. To przełożyło się na kolejne bramkowe okazje. Niestety brakowało zimnej krwi w decydujących momentach. Nie obyło się bez kontrowersji. Po jednej z akcji gospodarzy piłkę od tyłu przez nogi Duryńskiego wybijał obrońca rywali. Choć zawodnik ZKS Orłów domagał się faulu i jedenastki gwizdek sędziego milczał.

Szans na podwyższenie prowadzenia było jednak więcej. Dwie miał wprowadzony na płacy gry w drugiej połowie Łukasz Kubacki. Najpierw po ograniu obrońców i rywala nie zdecydował się na strzał, a potem najprawdopodobniej przy próbie jego dośrodkowania piłka trafiła w słupek. Choć rywale niezbyt często atakowali bramkę ZKS-u to jednak byli o wiele bardziej konkretni.

Po jednym z nielicznych kontrataków wywalczyli rzut rożny, który zamienili na gola doprowadzając do remisu 1:1. Orły rzuciły wszystko na jedną szalę. Trzy razy na listę strzelców mógł się wpisać wpuszczony z ławki Michał Woś. Dwa jego uderzenia w tym jedno głową obronił bramkarz, a przy kolejnej próbie piłka minimalnie minęła słupek bramki graczy z Przedeczy.

Piłkarze Sarnowskiego mogli nawet przegrać. Po kolejnej kontrze Baszty w samej końcówce meczu, w polu karnym faulował Tomasz Kruszyna. Zagórowski bramkarz zrehabilitował się jednak za swój błąd i obronił jedenastkę. Zaraz potem sędzia odgwizdał koniec spotkania.

Nasza drużyna z dorobkiem 56 punktów zajmuje drugie, premiowane awansem do Klasy Okręgowej miejsce w tabeli. W ostatnim meczu sezonu na wyjeździe zmierzy się z Czarnymi Brzeźno. Trzecia Sparta Barłogi ma 56 oczek i za tydzień zagra u siebie z Wartą Kramsk.

 


Brak komentarzy

Dodaj komentarz